Jaka ze mnie będzie żona, skoro wylewam śledzie na kołdrę?
skomentuj (4)
Wczoraj, kiedy wybierałam się na imprezę urodzinową Michała, pachniało tak samo ekscytująco, jak podczas wybierania się na kwietniowo-majowe imprezy w zeszłym roku.
Było na tej imprezie może za głośno, by spokojnie pogadać, może za dużo ludzi z różnych paczek, ale siedziałam, patrzyłam na znajomych z liceum, których było niemało i myślałam, że to jest cudowne, że ciągle się znamy, i że oni są fantastyczni. Uwielbiam ich.
Siedziałam koło Bartka i kibicowaliśmy Realowi w Gran Derbi, co chwilę sprawdzając wyniki. Potem całą drogę powrotną do domu rozmawiałam o piłce nożnej. Potem w łóżku o kochaniu i byciu razem, i że jest dobrze, żeby tak było.
Śniło mi się, że byłyśmy z Olgą w ciąży (ja miałam urodzić czworaczki, w tym dwie Patrycje i jedną Kasię; czwartego imienia nie pamiętam). Chodziłyśmy z brzuchami na spacery. Takie duże, a takie ładne były nasze brzuchy. Obudziłam się i nadal o tym myślałam, opowiadam Krzysiowi, a on: i co, jesteś w ciąży?
No, nie jestem...
No i co z tym zrobimy, skoro byłaś w śnie taka szczęśliwa?
Piszę o tym tak o. Żeby pamiętać ten sen i tę rozmowę rano. I że lubię piłkę nożną, bo czasami o tym zapominam.
Tagi: olga, michał, krzyś
skomentuj (2)
Mężczyźni zdradzają, to wiem. Wszyscy to wiedzą. Tylko ja nie wiem, czy mają wyrzuty sumienia z tego powodu, że ranią swoje partnerki i partnerów swoich kochanek. Myślę, że myśl, że zdradzają, i że uprawiają seks z dziewczyną czy żoną innego mężczyzny, ta myśl może podniecać.
Kobiety też zdradzają. Wszyscy to wiedzą. I pewnie myśl o zdradzie też je trochę podnieca. Mają wyrzuty sumienia albo ich nie mają - co za różnica, skoro to robią.
Co robią zdradzeni mężczyźni? Płaczą? Porzucają? Wydzwaniają do nowych partnerów niewiernych pań?
Bo zdradzone kobiety, choć często na własnym sumieniu mają niejedno, patrząc na siebie w lustrze, widzą aureolę i anielskie skrzydła. Są najbardziej cierpiącymi stworzeniami na świecie. Ale to nie ich mężczyźni są winni zdrad.
Najgorsze na świecie są ich łóżkowe partnerki, które są złodziejkami szczęścia, niszczycielkami wszelkiego porządku.
Czy na tym polega "solidarność jajników", by tę "drugą" kobietę obrzucać oskarżeniami, zamiast winą obarczać tego spod własnego dachu, najbliższego człowieka na świecie, który okazał się najbardziej nie fair?
Czy można powiedzieć coś złego o kobiecie, która nas zdradziła, śpiąc z naszym facetem, zwłaszcza wtedy, kiedy kiedyś samej się było"tą drugą". Nawet jeśli niby nikt o tym nie wie?
Ile razy byłyście najbardziej cierpiącymi stworzeniami na świecie? A ile razy złodziejkami szczęścia?
PS Za generalizowanie przepraszam. Za styl wypowiedzi przepraszam, ale to trudne kwestie, które mnie męczą.
skomentuj (19)
Mój aktualny stan przedstawia się marnie, bo jestem chora: mam zapchany nos i boli mnie gardło. Co chwilę chce mi się rzygać, jakbym była w ciąży, a nie jestem. Mam nieogolone od miesiąca nogi, co wpływa przechujowo na moje samopoczucie. Mam krzywe włosy, bo je sobie ostatnio pod wpływem alkoholu obcięłam. Mam niepomalowane paznokcie. Jestem głodna, ale chce mi się wymiotować i nie mogę jeść. A za dwie godziny zaczynam zajęcia. I co tu zrobić?
skomentuj (4)
Zastała mnie w domu niespodzianka w postaci książki Agnieszki Żyty, wykładowczyny UWM, pt. "Życie z zespołem Downa. Narracje biograficzne rodziców, rodzeństwa i dorosłych osób z zespołem Downa". M.in. moja siostra z ZD, mama i ja byłyśmy "materiałem" do książki i są w niej cytowane nasze wypowiedzi. Dawno to było, ja miałam 18 lat i byłam na półmetku liceum. Nie pamiętałam już, co tam mówiłam tej pani doktor. Wczoraj czytałam i sobie przypominałam. Siebie cytować tu chyba nie będę, ale mamę i siostrę tak.
Najpierw moja wzruszająca mama:
"Urodzenie Oli było dla mnie właściwie bardzo dużym dobrodziejstwem, choć nie byłam szczęśliwa, jak zaszłam z nią w ciążę. Ja w ogóle nie myślałam o drugiej ciąży. To była wpadka. Ja miałam nastawienie: jest Patrycja, trzeba się jej poświęcić, trzeba o nią dbać, ją szkolić, trzeba z nią pracować. Kiedy pojawiła się druga ciąża, ja byłam nieszczęśliwa, bałam się, że mi zabraknie czasu dla Patrycji, że nie poświęcę jej tyle czasu, ile powinnam. Całą ciążę byłam taka nieszczęśliwa, do czasu urodzenia. Ona nawet nie chciała się urodzić, bo trzy tygodnie po terminie przyszła na świat. Chyba też bała się tego przyjścia... Ciąża była w porządku. Badania prenatalne wykazały, że dziecko jest zdrowe. Gdyby było inaczej, myślę, że bym usunęła. Takie to były czasy, znikąd pomocy, żadnego wsparcia.
Dopiero jak ją urodziłam, położyli ją obok, zobaczyłam, że bardzo ją kocham. Nawet nie pozwoliłam jej zabrać od siebie. Tak, jak po porodzie rozdzielali matkę z dzieckiem na dziesięć godzin, to ja nie pozwoliłam. Tylko ją umyli i już musieli mi ją dać."
A teraz Pati:
1. Dobra to ja jestem w pyskowaniu, tak mówi mama. Ale w nauce też. Jestem dobra w graniu i śpiewaniu. Jestem utalentowana.
2. Mam chłopaka, on jest z mojej klasy, źle się zachowuje na lekcji. Przezywa się, ucieka z lekcji, dokucza mojej przyjaciółce i mi też. On się zmienił, kiedyś był lepszy. Zobaczę, może go zmienię? Jak dalej taki będzie, to podziękuję mu pięknie.
3. Zespół Downa to znaczy, że jestem słabsza. Nie chciałabym mieć zespołu Downa, to nie jest nic dobrego. Ale jakoś to życie idzie pomału..
4. Podobam się sobie, jestem sexy. Osoby z zespołem Downa są ładne. I dobre! Ja pomagam mamie. Niczym się nie różnie od siostry. Ona ma bałagan w pokoju, ja mam porządek. My z mamą i moją przyjaciółką jesteśmy porządne.
5. Nie tylko dzieci mnie obgadują. Ja mamie tego nie mówiłam. Jedna pani mówiła: "ty, dałnie, rób to!". Pani w klasie tak mi powiedziała. To było w tej szkole. Smutno mi było, ale nic nie powiedziałam. W klasie to nikt mnie nie przezywał.
6. Kiedyś przyszła do mojej mamy koleżanka i przyniosła takie małe buciki. Mama się wkurzyła, a ja do niej: Mamo, zrób mi małego braciszka! Ale mama jest uparta! Jakby był dzidziuś, to miałabym zajęcie. Ale Ola jak będzie mieć dzieci, to na pewno nie będę pomagać. [Dlaczego?!?! - przyp. mój]
7. Chciałabym mieć dzieci, ale nie z zespołem Downa. Chciałabym, żeby były zdrowe, jak Ola.
8. Chciałabym, żeby cała rodzina razem mieszkała. Nie chcę, żeby Ola gdzieś jechała na studia, tęskniłabym. Ale jak pojedzie, to trudno.
Elementy podkreślone mnie śmieszą do rozpuku. Ale to trzeba znać Pati, żeby wiedzieć w jaki sposób ona to mówiła i jakie miny przy tym robiła, jak gestykulowała.
Punkt 5 i 7 są na poważnie. Gdybym wiedziała, która to pani z punktu 5, to bym jej nie zabiła tylko dlatego, że mnie siostra potrzebuje.
Tagi: siostrzane uczucia
skomentuj (5)
Śniło mi się dziś, że jestem w szóstym miesiącu ciąży. Miałam ładny, duży brzuch i taką delikatną skórę na nim. Jak się dotknęło brzucha to czuć było kształty płodu, nawet bicie serca było słychać.
skomentuj (5)
Istnieje sałatka z makaronem z zupek chińskich w wersji śmierdzącej - makaron, por, kukurydza, pierś z kurczaka. Ja wymyśliłam wersję nieśmierdzącą! Oto mój autorski przepis:
Składniki:
- 2 łagodne zupki chińskie formy vifon
- 1 puszka kukurydzy
- 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
- świeża, zieloniutka natka pietruszki
- mały majonez
Sposób przygotowania:
1. Zalewamy makaron z przyprawami wrzątkiem (ale mniej niż do pożywnego rosołku, tylko tak aby-aby, żeby makaron napęczniał). Zostawiamy na jakiś czas, żeby wystygnął.
2. Otwieramy puszki z tuńczykiem i kukurydzą, pierwszą odcedzamy z sosu własnego, drugą z soku.
3. Drobno kroimy natkę pietruszki.
4. Wystudzony makaron, odcedzonego tuńczyka i kukurydzę oraz pokrojoną pietruszkę wrzucamy do miski i zlepiamy za pomocą majonezu (ostrzegam, że nawet mały majonez to za dużo!).
Serdecznie polecam i życzę smacznego.
Jakbyście podawali ten przepis dalej, wspomnijcie o mnie. Nieczęsto się zdarza, bym wymyśliła zjadliwą potrawę sama!
(Gdyby się okazało, że skutki uboczne sałatki pojawią się po pewnym czasie, polecam Espumisan ;-))
Tagi: przepis
skomentuj (2)
Istnieje ryzyko, że Woody Allen w ogóle nie sypia. Co roku na dużych ekranach można oglądać jego nowy film. Recenzje są niemal zawsze pochlebne, reżyser ma opinię oryginalnego.
W najnowszym filmie pt. "Poznasz przystojnego bruneta" Allen tobi to, co zwykle: ukazuje stereotypy. Jest więc pisarz (Josh Brolin), który nie może dokończyć nowej książki, jest starzejący się mężczyzna (Anthony Hopkins), który wdaje się w romans, a nawet małżeństwo z o połowę od siebie młodszą prostytutką (Lucy Punch), której zachcianki sprawiają, że żyją ponad stan; jest wreszcie kobieta (Naomi Watts) niespełniona na płaszczyźnie zarówno domowej, jak i zawodowej. Tylko zamiast typowego dla filmów Allena psychoanalityka, który karmi rozczarowaniem lub rozgoryczeniem, pojawia się wróżka (Pauline Collins), która starszą panią (Gemma Jones), opuszczoną przez męża, częstuje whisky i złudzeniami. [1] Przepowiada jej nadejście przystojnego bruneta, który okazuje się rozkosznym łysiejącym wariatem, proszącym zmarłą żonę o pozwolenie na nową znajomość.
Allen zamiast zabijać dowcipem, tym razem przytula i kołysze. Prezentuje słodko - gorzką, małomiasteczkową opowieść, która bawi tylko momentami.
Ładne zdjęcia i dobra muzyka to trochę za mało, by wynagrodzić widzowi nudnawe sceny i dość drewniane poczucie humoru. Byłoby lepiej, gdyby Woody Allen porządnie się wyspał i chwilę odetchnął zanim zrealizuje kolejny film, który znów może zawieść wiernych fanów ponoć oryginalnego twórcy.
_______________________
Tagi: film
skomentuj (5)
Poszłam do cerkwi posłuchać staro-cerkiewno-słowiańskiego. Postałam 5 minut i zemdlałam.
Właśnie dzwoniłam do mamy, żeby jej o tym opowiedzieć. Ale odebrała Pati, gadamy chwilę. Pytam: co u twojego chłopaka Mariusza?
A Pati na to: To już nie jestem mój chłopak, nie chcę o nim słyszeć!
Ja: A co się stało?
Pati: Znalazł sobie jakąś nową laskę.
Ja: Znasz ją?
Pati: Nie. I nawet mi jej nie przedstawił!
Moja siostra jest porzuconą kobietą! To okropne, ale wszyscy mężczyźni są naprawdę tacy sami!
Tagi: siostrzane uczucia
skomentuj (5)